SALEZJANIE - PARAFIA ŚW. JÓZEFA W PRZEMYŚLU

Błogosławiony Józef Kowalski

Obrońca Różańca św.

Modlitwa o uproszenie łask za przyczyną Bł. Józefa Kowalskiego

Panie Jezu Chryste, Ty błogosławionemu Józefowi męczennikowi dałeś udział w swojej męce przez wytrwałe, aż do śmierci znoszenie udręk i prześla­dowań dla chwały Twojego Imienia. Za jego przy­czyną umocnij naszą wiarę i udziel łaski …, o którą Cię z ufnością prosimy. Który żyjesz i królu­jesz na wieki wieków. Amen.

 

bł. Józef Kowalski
(1911 - 1942)

     13 czerwca br. Jan Paweł II włączy do grona błogosławionych 108 męczenników, między innymi Sługę Bożego ks. Józefa Kowalskiego, którego sylwetkę przybliżamy.

     Urodził się 13 marca 1911 r. w Siedliskach koło Rzeszowa. Po ukończeniu szkoły podstawowej, zgodnie z.życzeniem rodziców, udał się do Zakładu Salezjańskiego im. Księdza Bosco w Oświęcimiu. Podczas pobytu w zakładzie wyróżniał się wśród kolegów bystrością umysłu, pilnością, pobożnością oraz duchem apostolskim.

     Po pięciu latach wstąpił do nowicjatu Salezjańskiego w Czerwińsku, po ukończeniu którego w 1928 r. złożył czasową profesję zakonną. W 1934 r. złożył wieczyste śluby zakonne i rozpoczął w Krakowie studia teologiczne, uwieńczone 29 maja 1938 r. przyjęciem święceń kapłańskich.

     Podczas studiów filozoficznych i teologicznych kleryk Józef z wielką gorliwością dążył do świętości. O wytrwałym i permanentnym dążeniu do świętości świadczą między innymi słowa zapisane w 1930 r. w jego "Pamiętniku": "O mój Drogi Jezu, daj mi wolę wytrwałą, stanowczą, silną, bym zdołał wytrwać przy swoich świętych postanowieniach i zdołał dopiąć szczytnego ideału świętości, jaki sobie zakreśliłem. JA MAM I MUSZĘ BYĆ ŚWIĘTYM".

     Młody kleryk, ożywiony wzniosłym ideałem świętości, nie chciał poprzestać tylko na słowach, ale swoją gorącą i żywą miłość do Chrystusa pragnął wyrazić w czynach, a szczególnie w cierpieniu. Dlatego w "Pamiętniku" nakreślił własną krwią mały krzyżyk, a pod nim umieścił napis: "CIERPIEĆ I BYĆ WZGARDZONYM".

     Jego pragnienie świętości nie osłabło z chwilą przyjęcia święceń prezbiteratu, ale się jeszcze spotęgowało. Jako kapłan gorliwie pracował i wypełniał obowiązki sekretarza prowincjała ks. Adama Cieślara oraz bardzo chętnie angażował się w pracę duszpasterską, szczególnie wśród młodzieży męskiej w parafii św. Stanisława Kostki w Krakowie. Podczas okupacji władze niemieckie, zaniepokojone gorliwą działalnością duszpasterską salezjanów na Dębnikach, szczególnie wśród młodzieży męskiej, postanowiły ją zlikwidować. Realizując ten cel, gestapowcy pod przewodnictwem Siberta i Procnera, 23 maja 1941 r. o godz. 20.00 aresztowali ks. Józefa Kowalskiego i 11 innych salezjanów pracujących w parafii oraz w Seminarium przy ul. Tynieckiej 39 w Krakowie.

     Aresztowanych zawieziono do więzienia na Montelupich w Krakowie, skąd po przeszło miesięcznych torturach - mimo iż nie udowodniono im działalności politycznej - skuto ich kajdankami z Żydami i razem z innymi zakładnikami i więźniami wywieziono 26 czerwca 1941 r. do obozu w Oświęcimiu.

     Ks. Józef Kowalski, który jako kleryk pragnął z miłości do Chrystusa cierpieć, nie załamał się ani nie utonął w oceanie cierpienia obozowego. Na drugi dzień po przybyciu do obozu, 27 czerwca 1941 r., zbrodniarze urządzili w karnej kompanii na żwirowisku przed budującym się teatrem potworną masakrę, podczas której na oczach ks. Józefa Kowalskiego w okrutny sposób zamordowali wszystkich przybyłych z nim Żydów oraz czterech z 12 salezjanów: ks. Jana Swierca, ks. Ignacego Dobiasza, ks. Franciszka Harazima i ks. Kazimierza Wojciechowskiego. Po tej wstrząsającej zbrodni ks.

     Józef, zwolniony z innymi jeszcze żyjącymi salezjanami z karnej kompanii, nie tylko napisał do swoich rodziców 29 czerwca 1941 r.: "Bądźcie o mnie spokojni, jestem w ręku Boga", lecz - jak podkreśla naoczny świadek ks. Konrad Szweda - "ks. Józef Kowalski nie załamał się, ale zachował w obozie godność człowieka i kapłana i potrafił być sobą, choć za to był bity, pomagał innym, choć przyjmował za to chłostę i jako gorliwy kapłan, mimo surowego zakazu, rozgrzeszał konających, dodawał odwagi zrezygnowanym, pocieszał psychicznie załamanych, oczekujących wyroku śmierci". O tym bohaterskim, gorliwym kapłanie inny współwięzień, ks. Stanisław Garecki napisał: "Ks. Kowalski do obozu śmierci, w którym - jak mówili kapowie - nie ma Boga, on potrafił współwięźniom przynosić Boga".

     Współwięźniowie, patrząc na gorliwą działalność apostolską księdza Józefa, pytali, skąd czerpał siłę, by nie załamać się w piekle cierpienia i poniżenia obozowego. Bohaterski kapłan moc do wytrwania w dobru i znoszenia prześladowań czerpał z głębokiej wiary oraz z żywego i głębokiego nabożeństwa eucharystycznego i maryjnego, których był żarliwym apostołem nie tylko na wolności, ale również w tragicznych warunkach życia obozowego.

     Jako gorliwy kapłan organizował modlitwy dla małych grup, odprawiał w tajemnicy, na strychach i w piwnicach bloków, Msze św. W białym, papierowym obrusiku roznosił hostie, by udzielać Komunii św. oraz w różnych miejscach, w tajemnicy, słuchał spowiedzi świętej. Ks. Kowalski, spotykając się w obozie z wielkim apostołem maryjnym o. Maksymilianem Kolbe, nie tylko w tajemnicy uczestniczył w nabożeństwach maryjnych, sam je organizował oraz pobożnie odmawiał Różaniec, a nawet w obronie świętego Różańca oddał swoje życie.

     Po rocznych cierpieniach obozowych przygotowywał się z 60 kapłanami i braćmi zakonnymi do wyjazdu do obozu w Dachau. Przed wyjazdem, w łaźni, jeden z największych zbrodniarzy obozu, oficer raportowy Palitzsch spostrzegł, że ks. Józef trzyma coś w ręce. - Co masz w ręce? - krzyczy gestapowiec. Ks. Kowalski milczy. W tej sytuacji Palitzsch uderza go silnie w rękę, z której na ziemię wypada różaniec. - Podepcz to! - krzyczy rozwścieczony oficer. Ks. Kowalski tego nie uczynił. Palitzsch za niewykonanie rozkazu wyłączył go z grupy wyjeżdżającej do Dachau i wcielił do karnej kompanii. Ks. Józef doznał w niej wielu upokorzeń i szykan.

     Dnia 3 lipca 1942 r., który był ostatnim dniem pobytu ks. Józefa w karnej kompanii, kapowie znęcali się nad nim w sposób szczególniejszy. Dla zabawy zrzucili go z nasypu do głębokiego, bagnistego dołu. Po chwili wyciągnęli go, od stóp do głowy ubrudzonego lepkim błotem i bijąc kijem, zaprowadzili do beczki, z której kazali mu wygłosić kazanie. Ks. Józef nie głosił kazania, ale uklęknął na beczce i pobożnie odmówił: "Ojcze nasz", "Zdrowaś Maryjo", "Pod Twoją obronę" i "Witaj Królowo". Słowa modlitwy, szczególnie "Ojcze nasz", zrobiły na wszystkich głębokie wrażenie. Zdenerwowany kapo, Karol Langenhagen, zepchnął brutalnie ks. Józefa z beczki, zbił go, skopał i odesłał do pracy. Zbity, zmaltretowany, ale nie załamany ks. Józef z trudem powrócił na swój blok. gdzie ostatnie chwile życia spędził na jednej pryczy z Zygmuntem Kolankowskim, który szczęśliwie przeżył obóz.

     Według zeznań Zygmunta Kolankowskiego, ks. Józef oraz świadek zdawali sobie sprawę, że po zamordowaniu trzech kolegów z ich pryczy obozowej, na której spali razem od 11 czerwca, nadeszła kolej na nich. W tej sytuacji, 3 lipca 1942 r., po wieczornym apelu, ks. Józef modlił się najpierw na pryczy sam, a potem rzekł do świadka: "Klęknij i módl się ze mną za tych, którzy nas prześladują". Zbity i zmaltretowany ks. Kowalski był przeświadczony, że czas jego całopalnej ofiary się zbliża. Niedługo po odmówionej modlitwie, na sali zapanowało grobowe milczenie.

     Nagle ponurą ciszę przerwało nerwowe, głośne otwarcie drzwi, w których ukazała się siejąca wśród więźniów postrach, śmiercionośna postać sztubowego Mitasa. Na jego widok więźniowie struchleli, gdyż wszyscy wiedzieli, że o tej później porze przychodzi on na salę, by z rozkazu esesmanów wyczytanych więźniów odprowadzić tam, skąd nie ma już powrotu. Przerażeni więźniowie zdziwili się, że wchodzący na salę kapo nie krzyczy ani nie wyczytuje nazwisk, ale powoli przechodzi pomiędzy rzędami prycz, na których więźniowie drżą ze strachu, gdyż żaden z nich nie wie, czy nie zatrzyma się przed nim i nie każe mu iść za sobą. Milczący i tajemniczy kapo idzie jednak dalej, do znanej mu i wyznaczonej ofiary. Kto nią jest? Przed kim się zatrzyma? Komu da rozkaz iść za sobą?

     Wyczekiwanie nie trwa długo, gdyż Mitas zatrzymuje się nagle przed pryczą, na której ks. Józef Kowalski, jak zawsze, odmawia Różaniec. Ks. Józef oraz jego kolega wiedzą, co to znaczy. Przerażeni, w milczeniu czekają, którego z nich zawoła - a może obu?

     Kapo zna osobiście ks. Józefa Kowalskiego, gdyż - po wywiezieniu kapłanów z Oświęcimia do Dachau - jest on jedynym "kapelanem" w obozie oświęcimskim. Stojący przy pryczy kapo nie zapytał ks. Józefa o nazwisko, ale krótko powiedział: "Proszę powstać i pójść za mną!".

     Ks. Józef, słysząc te straszne słowa, zrozumiał, że już nadeszła chwila jego całopalnej ofiary... Na wezwanie sztubowego spokojnie zszedł z pryczy i biorąc do ręki swoją ostatnią kromkę chleba, otrzymaną wieczorem na dzień następny, wręczył ją koledze Zygmuntowi Kolankowskiemu, mówiąc: "Zygmuś, weź ten chleb, bo mnie już nie będzie potrzebny". Odchodząc z Mitasem, powiedział na pożegnanie: "Módlcie się za mnie i moich prześladowców". Po tych słowach, wyszedł za Mitasem nie jak smutny, załamany skazaniec, ale jako pogodny kapłan, idący Bogu składać z siebie krwawą ofiarę. Nie był mu już do niej potrzebny chleb, dlatego z miłości do bliźniego, oddał go koledze, by się nim posilił i wzmocnił na dalszej, trudnej drodze obozowego cierpienia.

     Gdy po odejściu Mitasa i ofiary więźniowie nieco się uspokoili, z ciekawością pytali: Dlaczego zbrodniarz Palitzsch polecił w nocy zabrać ks. Józefa Kowalskiego, którego niedawno, w ostatniej chwili, wycofano z grupy 320 więźniów idących do komory gazowej? Dlaczego zabrano im kapłana, który ich pocieszał i podnosił na duchu? Czy apostolska działalność ks. Józefa, który na rozkaz Palitzscha nie podeptał różańca, doprowadziła zbrodniarza do szału nienawiści, w której postanowił jak najszybciej, w ohydny sposób, zamordować ostatniego gorliwego kapłana przebywającego w obozie oświęcimskim?

     Po wyprowadzeniu ks. Józefa Kowalskiego, oprawcy Gerhard Palitzsch oraz Józef Mitas najpierw swoją ofiarę zbili i skatowali, a następnie, w okrutny sposób, utopili w fekaliach. Zbrodniarze, mordując w nieludzki sposób, z nienawiści do wiary, gorliwego i niewinnego kapłana, chcieli go jak najbardziej upokorzyć, poniżyć, upodlić, po czym zabić i unicestwić. To im się jednak nie udało, gdyż ks. Józef Kowalski, mimo iż został zabity i spalony, to jednak, jak wierzymy, żyje nadal, "pełen nieśmiertelności". Uwieńczywszy bowiem swoją osobistą świętość wspaniałą koroną męczeństwa, zostanie przez Ojca Świętego Jana Pawła II (który znał go osobiście), 13 czerwca 1999 roku w Warszawie, razem ze 108 męczennikami, zaliczony w poczet Błogosławionych Męczenników Kościoła Katolickiego.

26 stycznia 2021 r., Wtorek
Wspomnienie św. biskupów Tymoteusza i Tytusa
Kolor szat: zielony
Rok B, I
III Tydzień zwykły

Z dnia

1. czytanie: Hbr 10, 1-10 Ofiara Chrystusa

Psalm: Ps 40, 2 i 4ab. 7-8a. 10. 11 (R.: 8a i 9a) Przychodzę, Boże, pełnić Twoją wolę

Aklamacja: por. Mt 11, 25

Ewangelia: Mk 3, 31-35 Prawdziwi krewni Jezusa

Ze wspomnienia

1. czytanie: 2 Tm 1, 1-8Żywa wiara Tymoteusza

Albo:
1. czytanie: Tt 1, 1-5 Tytus synem Pawła w wierze

Psalm: Ps 96, 1-2. 3. 7-8a i 10 (R.: por. 3) Głoście cześć Pana wśród wszystkich narodów

Aklamacja: Łk 4, 18

Ewangelia: Łk 10, 1-9 Rozesłanie uczniów

Z dnia

1. czytanie

Hbr 10, 1-10 Ofiara Chrystusa

Bracia:
Prawo, posiadając tylko cień przyszłych dóbr, a nie sam obraz rzeczy, przez te same ofiary, corocznie ciągle składane, nie może nigdy udoskonalić tych, którzy się zbliżają. Czyż bowiem nie przestano by ich składać, gdyby składający je raz na zawsze oczyszczeni nie mieli już żadnej świadomości grzechów? Ale przez nie każdego roku odbywa się przypomnienie grzechów. Niemożliwe jest bowiem, aby krew cielców i kozłów usuwała grzechy.
Przeto przychodząc na świat, mówi: «Ofiary ani daru nie chciałeś, aleś Mi utworzył ciało; całopalenia i ofiary za grzech nie podobały się Tobie. Wtedy rzekłem: Oto idę, w zwoju księgi napisano o Mnie, abym spełniał wolę Twoją, Boże».
Wyżej powiedział: «Ofiar, darów, całopaleń i ofiar za grzechy nie chciałeś i nie podobały się Tobie», choć składa się je na podstawie Prawa. Następnie powiedział: «Oto idę, abym spełniał wolę Twoją». Usuwa jedną ofiarę, aby ustanowić inną.
Na mocy tej woli uświęceni jesteśmy przez ofiarę ciała Jezusa Chrystusa raz na zawsze.

Oto Słowo Boże

Psalm

Ps 40, 2 i 4ab. 7-8a. 10. 11 (R.: 8a i 9a)

Przychodzę, Boże, pełnić Twoją wolę

Z nadzieją czekałem na Pana, †
a On się pochylił nade mną *
i wysłuchał mego wołania.
Włożył mi w usta pieśń nową, *
śpiew dla naszego Boga.

Przychodzę, Boże, pełnić Twoją wolę

Nie chciałeś ofiary krwawej ani z płodów ziemi, *
lecz otworzyłeś mi uszy.
Nie żądałeś całopalenia i ofiary za grzechy. *
Wtedy powiedziałem: «Oto przychodzę».

Przychodzę, Boże, pełnić Twoją wolę

Głosiłem Twą sprawiedliwość *
w wielkim zgromadzeniu
i nie powściągałem warg moich, *
o czym Ty wiesz, Panie.

Przychodzę, Boże, pełnić Twoją wolę

Sprawiedliwości Twojej nie kryłem w głębi serca, *
głosiłem Twoją wierność i pomoc.
Nie taiłem Twojej łaski ani Twej wierności *
przed wielkim zgromadzeniem.

Przychodzę, Boże, pełnić Twoją wolę

Aklamacja

por. Mt 11, 25

Alleluja, alleluja, alleluja

Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi,
że tajemnice królestwa objawiłeś prostaczkom.

Alleluja, alleluja, alleluja

Ewangelia

Mk 3, 31-35 Prawdziwi krewni Jezusa

Nadeszła Matka Jezusa i bracia i stojąc na dworze, posłali po Niego, aby Go przywołać. Właśnie tłum ludzi siedział wokół Niego, gdy Mu powiedzieli: «Oto Twoja Matka i bracia na dworze pytają się o Ciebie.
Odpowiedział im: «Któż jest moją matką i którzy są braćmi?» I spoglądając na siedzących dokoła Niego rzekł: «Oto moja matka i moi bracia. Bo kto pełni wolę Bożą, ten Mi jest bratem, siostrą i matką».

Oto słowo Pańskie

Ze wspomnienia

1. czytanie

2 Tm 1, 1-8Żywa wiara Tymoteusza

Paweł, z woli Boga apostoł Chrystusa Jezusa, posłany dla głoszenia życia obiecanego w Chrystusie Jezusie, do Tymoteusza, swego umiłowanego dziecka. Łaska, miłosierdzie, pokój od Boga Ojca i Chrystusa Jezusa, naszego Pana.
Dziękuję Bogu, któremu służę jak moi przodkowie z czystym sumieniem, gdy zachowuję nieprzerwaną pamięć o tobie w moich modlitwach. W nocy i we dnie pragnę cię zobaczyć, pomny na twoje łzy, by napełniła mnie radość na wspomnienie wiary bez obłudy, jaka jest w tobie; ona to zamieszkała pierwej w twej babce Lois i w twej matce Eunice, a pewien jestem, że mieszka i w tobie.
Z tej właśnie przyczyny przypominam ci, abyś rozpalił na nowo charyzmat Boży, który jest w tobie przez włożenie moich rąk. Albowiem nie dał nam Bóg ducha bojaźni, ale mocy i miłości, i trzeźwego myślenia. Nie wstydź się zatem świadectwa Pana naszego ani mnie, Jego więźnia, lecz weź udział w trudach i przeciwnościach znoszonych dla Ewangelii według mocy Boga.

Oto Słowo Boże

1. czytanie

Tt 1, 1-5 Tytus synem Pawła w wierze

Paweł, sługa Boga i apostoł Jezusa Chrystusa, posłany do szerzenia wśród wybranych Bożych wiary i poznania prawdy wiodącej do życia w pobożności, w nadziei życia wiecznego, jakie przyobiecał przed wiekami prawdomówny Bóg, a we właściwym czasie objawił swe słowo przez nauczanie powierzone mi z rozkazu Boga, Zbawiciela naszego, do Tytusa, dziecka mego prawdziwego we wspólnej nam wierze. Łaska i pokój od Boga Ojca i Chrystusa Jezusa, Zbawiciela naszego.
W tym celu zostawiłem cię na Krecie, byś należycie załatwił zaległe sprawy i ustanowił w każdym mieście prezbiterów, jak ci poleciłem.

Oto Słowo Boże

Psalm

Ps 96, 1-2. 3. 7-8a i 10 (R.: por. 3)

Głoście cześć Pana wśród wszystkich narodów

Śpiewajcie Panu pieśń nową *
śpiewaj Panu, ziemio cała.
śpiewajcie Panu, stawcie Jego imię, *
każdego dnia głoście Jego zbawienie.

Głoście cześć Pana wśród wszystkich narodów

Głoście Jego chwałę *
wśród wszystkich narodów,
rozgłaszajcie Jego cuda *
pośród wszystkich ludów.

Głoście cześć Pana wśród wszystkich narodów

Oddajcie Panu, rodziny narodów, †
oddajcie Panu chwałę i uznajcie Jego potęgę. *
Oddajcie Panu chwałę należną Jego imieniu.
Głoście wśród ludów, że Pan jest królem. †
On utwierdził świat tak, że się nie zachwieje, *
będzie sprawiedliwie sądził ludy.

Głoście cześć Pana wśród wszystkich narodów

Aklamacja

Łk 4, 18

Alleluja, alleluja, alleluja

Pan mnie posłał, abym ubogim głosił dobrą nowinę,
więźniom głosił wolność.

Alleluja, alleluja, alleluja

Ewangelia

Łk 10, 1-9 Rozesłanie uczniów

Spośród swoich uczniów wyznaczył Pan jeszcze innych siedemdziesięciu dwóch i wysłał ich po dwóch przed sobą do każdego miasta i miejscowości, dokąd sam przyjść zamierzał.
Powiedział też do nich: «Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało; proście więc Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo. Idźcie, oto was posyłam jak owce między wilki. Nie noście z sobą trzosa ani torby, ani sandałów; i nikogo w drodze nie pozdrawiajcie.
Gdy do jakiego domu wejdziecie, najpierw mówcie: „Pokój temu domowi!” Jeśli tam mieszka człowiek godny pokoju, wasz pokój spocznie na nim; jeśli nie, powróci do was.
W tym samym domu zostańcie, jedząc i pijąc, co mają: bo zasługuje robotnik na swoją zapłatę.
Nie przechodźcie z domu do domu. Jeśli do jakiego miasta wejdziecie i przyjmą was, jedzcie, co wam podadzą; uzdrawiajcie chorych, którzy tam są, i mówcie im: „Przybliżyło się do was królestwo Boże”.»

Oto słowo Pańskie

Wprowadzenie obrazu bł. Józefa Kowalskiego

Wprowadzenie obrazu bł. Józefa Kowalskiego

Zobacz więcej

Transmisja on-line

Kamera on-lineZobacz więcej →